poniedziałek, 31 marca 2014

Dolina Będkowska...












                             


Spojrzałam.
To piękne...
Świat budzi się do życia.
Gdzieś z daleka wędrowała wiosna,
Piękna, urokliwa...
Ze słońcem w parze,
Niosła kosz leśnego powietrza...
Kosz przedziwnych zdarzeń.
Promyk słoneczny rozświetlił łąki...
Malutkie pączki uginając gałązkę,
                  W tak dźwięczny sposób witały Wiosnę...
 (Sylwia)









Wczorajsza pogoda była wprost wymarzona; od rana świeciło słońce, było ciepło + 18 st. C. Idealnie na spotkanie z przyrodą... Postanawiamy zobaczyć kolejną, podkrakowską dolinę... Na swoim blogu pokazywałam Dolinę Mnikowską oraz Dolinę Kobylańską...
Tym razem wybór padł na Dolinę Będkowską... Ona podobnie jak tamte położona jest na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej... We wsi Będkowice na rozdrożu znajduje się kapliczka i tablica wskazująca kierunek trasy... Dolina ma charakter wąwozu i została wyżłobiona w wapieniach jurajskich... Dnem doliny prowadzi asfaltowa droga, poniżej płynie Potok Będkowski...






Dolina jest mocno zalesiona... Skały i skałki znajdują się wśród bezlistnego, jeszcze o tej porze lasu bukowego... Między drzewami dostrzegam ciekawe formy skalne, odosobnione skałki zwane ostańcami... To są wapienne górnojurajskie, które powstały w morzu... Na tych terenach istniało morze 150 mln lat temu... Głęboka dolina czyli dno morskie wycięte w wapieniu charakteryzuje się stromymi i urwistymi zboczami... Po pewnym czasie dochodzimy do gospodarstwa rybnego, które znajduje się po prawej stronie drogi... W malowniczym zakątku lasów, skałek i kilku stawów można zjeść świeżego, smażonego pstrąga, karpia, okonia... Kto lubi wędkowanie, może wypożyczyć wędkę i znaleźć odpowiednie miejsce na brzegu któregoś ze stawów...






Dolina Będkowska to miejsce pełne jarów, grot, jaskiń,  uroku i malowniczości... Tutaj można spędzić wiele ciekawych dni ponieważ w w niedalekiej odległości znajduje się Ojcowski Park Narodowy... Po 4 km dochodzimy do Brandysówki, gospodarstwa agroturystycznego... To kolejne miejsce w którym można zjeść obiad, domowe ciasto, kupić napoje, grillować, wypożyczyć konie huculskie... Jest również pole namiotowe, które znajduje się pod Sokolicą, największą ścianą wapienną na Jurze... Jej wysokość to 70 metrów... Jest to jeden z najbardziej atrakcyjnych zakątków sportowego wspinania w Polsce...








Długość Doliny Będkowskiej to 7,5 - 8 km... Spokojnym krokiem idziemy dalej... Co jakiś czas na potoku obserwujemy bystrza... Po pewnym czasie dochodzimy do naturalnego wodospadu "Szum" spływającego z 5-metrowego progu... U jego podnóża utworzyło się płytkie rozlewisko...






Dolina Będkowska oprócz malowniczych krajobrazów, ciekawych form skalnych ma niezwykle bogatą szatę roślinną... Roślinność runa leśnego obficie kwitnie wczesną wiosną, przed rozwojem liści przez drzewa. Płożą się okazy bluszczu, kwitną całe połacie zawilca gajowego, żółtego zawilca leśnego, przylaszczek, złoci, miodunki, zdrojówki podobnej do białego zawilca, fiołka wonnego...








Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego tygodnia...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie...


piątek, 28 marca 2014

Wiosenny weekend...

   
 




                    




Popatrz, znów błękit jest o świcie,
wiatr gra na lutni wczesnej wiosny,
poezja budzi się do życia,
słońce wypuszcza ciepła kosmyk.

Serce fiołkami już zakwita,
marzenia się jak wierzby kocą,
podaj mi rękę i nie pytaj,
dokąd idziemy ani po co.

Bo wiesz? Nasz spacer będzie w kwiatach,
uczucia zmylą czasu pościg,
wędrujmy tak do końca świat,
gdy drzewa szepczą o miłości.





   Prawdę mówiąc wiosna tego roku jest jakaś taka niezdecydowania... Jest taka ostrożna, trochę nieśmiała... Przez tydzień mnie rozpieszczała... Było ciepło, słonecznie... Było tak jak lubię... Potem nastał kolejny tydzień... Niestety, zimny, szary i deszczowy... I dopiero dzisiaj, w weekend znowu od rana świeci słońce... to nic, że nie jest zbyt ciepło. Wybrałam się na wycieczkę rowerową... Może za późno?  Słońce  powoli chyliło się ku zachodowi... na szczęście, dzień robi się coraz dłuższy.
Zatrzymałam się na rozlewiskach...  Zobaczyłam oznaki wiosny i jesieni... Bazie osiki zazieleniły się...  Na krzewie kaliny wisiały jeszcze owoce... W trawie zobaczyłam powalone brzozy... To efekt pracy bobrów...  Pojechałam dalej w las...  W oddali bieliły się dywany kwitnących, zawilców gajowych...  Na ich widok nie pozostałam obojętna, zrobiłam kilka zdjęć bo to prawdziwe cudo natury...





     Byłam ciekawa co dzieje się na stawach i czy w tym roku znowu pojawiły się łabędzie ... Już z daleka je zobaczyłam... Po migocącej tafli wody pływało ich spore stadko.  Doliczyłam się dziesięciu... Hen, daleko pływała jeszcze parka... W domu na archiwalnych zdjęciach sprawdziłam kod na łabędziej szyi... Teraz wiem, że na stawie jest inna łabędzia rodzinka...






     Po stawie pływały również kaczki krzyżówki... Są w okresie godowym... Kaczory miały głowę i szyję ciemnozieloną z charakterystycznym połyskiem... Ta parka nie zwracała na mnie uwagi bo zajęta była toaletą...   W moim Małym Lasku również ożywienie... Sroki połączyły się w pary i pobudowały  już gniazda... Na studni przysiadła parka wróbli. Domyślam się, że w pobliżu też mają swoje gniazdko...  Zauważyłam, że i u mnie w wielu miejscach przez ściółkę przebijają się nieśmiało  zawilce... Wróciłam do domu zachwycona i pełna wiosennej energii...






Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego weekendu...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...