środa, 27 lutego 2013

Kościół Narodzenia NMP... w Racławicach Olkuskich..


Najpiękniejsze cuda powstają w największej ciszy... 
Wilhelm Raabe



Była piękna, ciepła czerwcowa sobota...  Doskonała, na wyjazd do Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie... Znaleźliśmy się wśród ukwieconych łąk i pagórków... W wysokich trawach kwitły rumianki, stokrotki i maki... Nad brzegiem  rzeczki Czubrówki, obficie rosły żółte kosaćce i niezapominajki...  W takim urzekającym krajobrazie rozłożyła się stara wieś Racławice Olkuskie... W samym jej środku zobaczyliśmy prześliczny, drewniany kościółek, perełkę architektury sakralnej... Już na sam jego widok moje serce, zaczęło bić mocniej, ożywiło się... Uwielbiam zwiedzać takie świątynie... Zawsze budzą moją nieposkromioną ciekawość, co też skrywają w swoim wnętrzu... A ponieważ przeważnie liczą po kilka wieków, to możemy zobaczyć bardzo cenne dzieła sztuki sakralnej, przepiękne polichromie, chrzcielnice, obrazy, ambony, tryptyki, nagrobki...




Racławicki, modrzewiowy kościółek umiejscowiony jest na wzgórku w gromadzie ogromnych drzew lipowych... Przypuszczam, że tak starych jak i on... Zbudowany został w 1511 roku na miejscu poprzedniego również drewnianego kościółka... Ogrodzony jest niskim płotem z drewnianych bali... Jest to budowla gotycka, jednonawowa... Od południa do kościoła przylega kruchta... Malowniczości świątyni dodaje strzelisty dach kryty gontem i niewielka barokowa wieżyczka na sygnaturkę... Od strony południowo-zachodniej stoi dzwonnica... Po przeprowadzonej renowacji, deski na ścianach zewnętrznych prezbiterium i dzwonnicy są jeszcze jasne... Deszcz, śnieg, słońce i wiatr przyczynią się i sprawią, że świątynia szybko ściemnieje i nabierze kolorytu starości...






W świątyni panuje półmrok... Po chwili mój wzrok przyzwyczaja się i widzę kwadratową nawę i w głębi, węższe, trójboczne zamknięte prezbiterium... Ołtarz główny jest w stylu barokowym... A w nim, obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem z XVI wieku... Nawę od prezbiterium oddziela belka tęczowa, z jednym z najcenniejszych zabytków - krucyfiksem i Grupą Ukrzyżowania... W świątyni są trzy ołtarze boczne; św. Andrzeja, św. Piotra i na ścianie północnej, Ukrzyżowania... Po prawej stronie ołtarza  głównego, znajduje się nagrobek rycerza herbu Rawicz...Muszę się przyznać, że wielokrotnie zazdroszczę mieszkańcom takich cudownych, z duszą kościółków... W takim uduchowionym miejscu można się modlić godzinami... Nie jestem dewotką dla której takie miejsce jest najważniejsze i nic innego się już nie liczy... Nie, ale przebywanie w takim miejscu, sprawia, że człowiek jest jakby bliżej BOGA!






Wnętrze kościoła jest bardzo cenne... Ściany, sufit w prezbiterium i nawie, zdobi barwna polichromia z XVII wieku... Malowidła ścian w prezbiterium przedstawiają obrazy maryjne i postaci świętych, zaś w nawie sceny Męki Pańskiej... Ta polichromia, to obrazkowa Biblia dla ubogich tzw. liber - pauperum... Przeznaczona była dla ludzi nieobytych ze  sztuką czytania...We wnętrzu świątyni zachwyca niezwyklej urody i znaczenia rzeźba Jezusa Frasobliwego...
Inne cenne zabytki to; ambona, chór muzyczny, chrzcielnica z marmuru dębnickiego... Przychodzi czas i żegnam kościółek w Racławicach Olkuskich... Wiem, że jeszcze tutaj wrócę... Kolejny drewniany kościółek czeka na mnie w pobliskich Paczółtowicach...   

                                                                



poniedziałek, 25 lutego 2013

Malowniczy Czeski Krumlow...




                         


Wykreślić ze świata przyjaźń... to tak jakby zgasić słońce na niebie, gdyż niczym lepszym ani piękniejszym nie zostaliśmy obdarzeni...




Na pograniczu południowych  Moraw i Czech jest wyjątkowo urokliwa kraina nazywana Kanadą... Czeską Kanadą... Jestem nią zauroczona... Jest to malownicza kraina wody, rzek, grobli, kładek,  mostów i mostków... Tych przepraw strzeże święty Jan Nepomucen... Święty, który w swym kraju otaczany jest czcią, pamięcią i chwałą... Pewnego lipcowego, trochę kapryśnego dnia, droga zawiodła mnie do perły Czech, Czeskiego Krumlowa... Miasteczko jest urokliwe... Wygląda jak z pięknej bajki.. Mam wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał...  Ciasna zabudowa Starego Miasta z różnokolorowymi kamieniczkami o czerwonych dachach, opleciona jest powykręcaną rzeką Wełtawą... Miasto i zamek znalazły się na jęzorach dwóch półwyspów...




Urokliwa rzeka,  bohaterka miasta wije się tutaj na wysokości 492 m n.pm... Pokręcona, płynie wartkim nurtem, napotykając progi, piętrzy się... Miłośnicy sportów wodnych mają  tutaj  na dwóch jazach  trochę ekstremalnego sportu, przypominającego rafting... Patrzymy jak pływają na pontonach, kajakach i...co jakiś czas w nurtach rzeki, zażywają niechcianej kąpieli...





 Zamczysko wydaje się wyniosłe, gigantyczne... Kiedy stoję nad rzeką, muszę wysoko zadrzeć głowę by na szczycie wieży zobaczyć chorągiew... Zamek zbudowano na pofałdowanej, wznoszącej się stromo skale w XIII wieku... Jego właściciele byli tak potężni, że nie wahali się więzić królów i cesarzy..





Do Starego Miasta wchodzimy przez Bramę Budziejowicką...Znajdujemy się w zachwycającym miejscu. Uliczki są tutaj kręte, wąskie, brukowane. Na każdym kroku są labirynty uliczek, romantyczne zaułki, nastrojowe, średniowieczne karczmy, gospody, piwiarnie... Kamieniczki z czerwonymi dachówkami wczepiają się w strome zbocza, opadając ku szmaragdowej rzece...Nie dosyć, że są różnokolorowe, to jeszcze bardzo często krzywe. Są do siebie przyklejone, przylepione. Budzą mój zachwyt swą formą, architekturą...Są wysokie  i niskie, grube i wąskie. Miasto, swój niepowtarzalny urok zawdzięcza włoskiemu renesansowi i barokowi...




W obrębie Starego Miasta podziwiamy nieco pochylony Rynek z gotyckim Ratuszem, przebudowanym  w stylu renesansu, barokową kolumną,  z katedrą  świętego Wita oraz systemem umocnień obronnych...Na Starym Mieście zachowało się 300 zabytkowych budowli. Sporo tego, jest co oglądać i zwiedzać. Spacer po zabytkowych, malowniczych uliczkach to prawdziwa przyjemność... Lubię podziwiać wielobarwne fasady mieszczańskich domów i  obowiązkowo  wejść do piwiarni na kufelek pysznego, schłodzonego piwa...A w którejś z karczm, zjeść pyszne czeskie knedliczki...







Czeski Krumlow wygląda niczym miasto z bajki... Jego piękno zostało docenione przez UNESCO.  W 1992 roku Czeski Krumlow został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa...W czerwcu obchodzone jest Święto Pięciolistnej Róży... Założyciel rodu Vitek, podzielił swój majątek wśród pięciu synów... Każdy dał początek nowej gałęzi rodu... Każdy ród miał w herbie różę, o odmiennych barwach. W herbie Czeskiego Krumlowa jest  czerwona róża na srebrnym tle... Mieszkańcy w czasie święta poprzebierani w stroje renesansowe i maszerują uliczkami Starego Miasta... W 2005 roku pierwszy raz zobaczyłam to miasto... Zachwyciło mnie jego piękno...odjeżdżając już tęskniłam. Miałam nadzieję, że do niego powrócę... W lipcu ubiegłego roku, spełniło się moje marzenie ...






     Bardzo gorąco dziękuję za miłe komentarze...
     Życzę  wspaniałego, słonecznego i  udanego tygodnia...
     Zostawiam serdecznie pozdrowienia...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...