czwartek, 29 listopada 2012

Kapadocja, fascynująca kraina... Turcja.


Jeszcze kilka dni temu,  w komentarzach zadawano mi  pytanie...  Na dawnej czołówce bloga zaprezentowałam zdjęcie... Co ono przedstawiało ? Hmm, tak bardzo utkwiło w Waszej pamięci? Muszę się przyznać, że   zapomniałam o tym zdjęciu... Mój blog już jakiś czas ma nową szatę graficzną...  Jestem jednak zobowiązana wyjaśnić czego to zdjęcie  dotyczyło... Przedstawiało baśniową,  zjawiskową krainę...  Jest to niewątpliwie prawdziwy cud natury... A kraina nazywa się  KAPADOCJA !!! Zatem, powstanie post i przedstawię więcej zdjęć
z tego niezwykłego miejsca...









Turcja jest wyjątkową krainą...  Kto ją raz zobaczy, to pragnie ponownie do niej wracać... To kraj nie tylko łagodnego klimatu śródziemnomorskiego, rozkosznego, błękitnego morza, pięknych zatoczek, gór ale i smakowitej... chałwy. Mam wrażenie, że jest to również raj na Ziemi... Raj, którego wg legendy kazał szukać król Pergamonu Attalos...  Turcja, to kraj w którym mogłam zobaczyć m.in. nieziemską krainę Kapadocję... Kiedy zobaczyłam tutejsze krajobrazy wiedziałam, że z czymś mi się kojarzą. Tak... To właśnie w Kapadocji reżyser George Lucas kręcił  część  zdjęć  do  filmu "Gwiezdne wojny"... Gdy zobaczyłam Kapadocję, to wiedziałam, że nigdzie reżyser nie znalazł by tak księżycowego krajobrazu jak tutaj...






Pragnę przedstawić trochę krótkie dzieje z tego niezwykłego miejsca... Kraina została ukształtowana około 60 milionów lat temu... A wszystko  za sprawą trzech aktywnych wulkanów... Procesy, jakie doprowadziły  do dzisiejszego ukształtowania terenu były dość złożone i trwały długo... Trzy miliony lat temu już  całą okolicę szczelnie przykrył tuf wulkaniczny... Wiatr, deszcz, śnieg smagając ziemię, rzeźbił spektakularne posągi skalne, piramidy, kominy, wieżyczki, ołówki, grzyby, stożki...  Przyznaję, gdy zobaczyłam to miejsce miałam wrażenie, że znalazłam się na innej planecie... Miękka skała poddała się też ludzkiej woli...  Zaczęto w niej drążyć groty... W czasach Bizancjum powstawało tutaj wiele kaplic i klasztorów...




W Kapadocji mogłam zobaczyć tajemnicze podziemne miasta...  Przez wiele kilometrów ciągnące się piwnicze labirynty... Najniższe piętra położone są ponad 40 metrów pod powierzchnią ziemi... Mieszkańcy Kapadocji znajdowali schronienie w podziemiach, przed najazdami wrogów... Te mieszkania dawały im przyjemny chłód w upalne dni i ciepło podczas chłodniejszych nocy.. . Schodząc z przewodnikami do podziemi, aż trudno uwierzyć, że żyły tutaj zwierzęta, były zbiorniki na oliwę, wino i  ogromne spiżarnie  ze zbożem, pozwalające ukrywać się nawet przez wiele miesięcy... Były też doskonałe szyby wentylacyjne... A gdy zobaczyłam ogromny plac mogący pomieścić 10 tysięcy ludzi, to już nic nie mogło mnie zaskoczyć w tym wyjątkowym regionie...






Stałam jak oniemiała przed nieziemskimi figurami...  Nie mogłam uwierzyć, że coś tak fantastycznego mogła stworzyć przyroda... Patrzyłam i podziwiałam... Wyglądały jakby kształt nadał im surrealistyczny artysta... Zachwycałam się ich zmieniającą się w słońcu gamą barw...  Były; żółte, popielate, szare, beżowe, czerwonawe i prawie grafitowe...  Czyż miejsce to nie jest piękne? Te fantastyczne grzyby fotografowałam na trasie do Ürgüp, Göreme, Uçhisar...






Patrząc,  wydawało mi się, że  okolicę  zamieszkały czarodziejki wróżki albo gnomy a może  elfy?  Kto był w Kapadocji, ten nigdy nie zapomni tej baśniowej krainy... To tylko część zdjęć z Kapadocji... Kolejne przedstawię w innym poście... Nie jestem zdziwiona i zaskoczona, że przedstawiona Kapadocja na czołówce bloga, stała się obiektem zainteresowania... Bardzo dziękuję, że to zdjęcie wzbudziło Wasze zainteresowanie... Bardzo dziękuję...




środa, 28 listopada 2012

Bajkowy zamek i...smoki.



Kiedy czegoś się pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie...  
Paulo Coelho




Czytając dzisiejszy post, powiecie, pomyślicie sobie, a cóż ta Łucja znowu wymyśliła? Smoki, zamki, bajki... Czy lubicie bajki? Ja uwielbiam... Pewnie jak większość, wychowałam się na baśniach Christiana C. Andersena... Gruba księga  zawierająca 160 bajek w tłumaczeniu Jerzego Iwaszkiewicza była od ... zawsze  w domu Rodziców... Może przesiąkłam tymi bajkami ? Kiedy dowiedziałam się, że w Inwałdzie została wybudowana za 15 mln średniowieczna warownia, ja, zamkowa maniaczka postanowiłam ją zobaczyć... Średniowieczny zamek został zbudowany na wzgórzu w skali 1:1. Otoczony jest wysoką palisadą drewnianą i fosą... U podnóża zamku znajduje się 5 chat, w których możemy zobaczyć pracę tkacza, garncarza, kowala, powroźnika, szewca... Jedną z ciekawostek jest Park Ruchomych Smoków... Wchodząc do groty widzimy śpiącego smoka, który powoli budzi się... Po chwili patrzy na mnie ogromniastymi  oczami... Zaczyna prężyć się, i z paszczy wypuszczać siarkę... Jak się później okazuje, nie jest samotnikiem, grodu pilnują jeszcze trzy smoki... Na podzamczu jest prawdziwy, smoczy urodzaj...
  




Idąc ścieżką, zauważamy pozostawione smocze, ogromne jaja... Mijając ogromne skorupy do naszych uszu  dolatuje donośny pisk.. . Zastanawiamy się co to może być...  Po chwili wyjaśniło się...


Z ogromnej, pękniętej skorupy wydostaje się smoczy pisklak... Już wiemy, powiększa się smocza rodzina...


Na kamienistym podzamczu, zaraz za chatą garncarza znajduje się głęboka grota, a w niej...kolejny, ogromy smok... Pojawia się jak w zegarku, o pełnej godzinie... Macha ogonem, zieje ogniem, wypuszcza parę z pyska a w końcu śpiewa piosenkę z której wynika, że jest to Smok-Wegetarianin... Je tylko warzywa...




 Mięso mu nie smakuje... I jak to w bajkach bywa, pojawia się dzielny, waleczny Rycerz Groszek, który przegania   smoka... Wszyscy świetnie się bawią... Na twarzach dzieciaków widać ożywienie... To co oglądałam to była przednia zabawa... Pełni wrażeń,  z podzamcza udajemy się drogą szutrową w kierunku warowni...